Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nieśmiałe helloł?

Wiem, wiem... Znowu nie będzie fotek z Tropików, mimo, ze już je wyciągnęliśmy z kamery i nic tylko je przejrzeć i wrzucić. Ale nie mam kiedy :(. Naprawdę :(. Atrakcji zdrowotno-pochodnych mamy Ci pod dostatkiem. Po podejrzeniu ospy, które jednakowoż ospą się nie okazało , mieliśmy w rożnych konfiguracjach zapalenia oskrzeli, rota wirusy, jednodniowe gorączki, trzydniowe gorączki, itd, itp i jeszcze etc. Nie będę tego wszystkiego opisywać, bo i po co... Ważne, ze Lenkowe wyniki wciąż dobre, a sama Bohaterka jest jedną ze zdrowszych w stadzie, zaraz po Ojcu, którego jedynie rota lekuchno zahaczył. Za to Matyl przeżywa istną feerię wirusowo-bakteryjnych atrakcji przedszkolnych i doprawdy nasze zdolności logistyczne okazują się niezastąpione. Ja na ten przykład lecę na dwa dni w podróż służbową, Andy akurat w te że same dwa dni ma ważne szkolenie, a Matyl jak gdyby nigdy nic sobie zagorączkowuje... Wysoko i przedszkolnie dyskwalifikująco. Uwierzcie, nie chcecie o tym słuchać :). A więc u...

Lekko nerwowe Święta

Aj, nie tak wszystko miało być. Miała być duuuża Wigilia, wszystkie dzieciaki razem, gdy tymczasem, 2 tygodnie przed Wigilią okazało się, ze dzieci mojej siostry miały kontakt bezpośredni z ospą. Dbając więc o Lenę i najmłodszego w rodzinie 5 miesięcznego Filipka, rozłożyliśmy Wigilię na dwie: dla tych z ospą i dla tych bez. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, ze rodzeństwo cioteczne ospy ewidentnie nie załapało, a za to Matylowi w pierwszy dzień świąt jakiś wyprysk wyskoczył... A potem trzy kolejne... I jeszcze trzy... Padł na nas strach i wczoraj pomimo świątecznego dnia odbyliśmy szereg wizyt lekarskich, z tą na oddziale zakaźnym na Wolskiej włącznie. Matylowym krostom przyglądało się 4 pediatrów z różnymi specjalistami + niezawodna Babcia i... nikt nam nie potrafi powiedzieć - ospa to je? Czy ne? A to dla Leny dość istotne, bo niestety, pomimo przebytej w zeszłym roku quasi ospy, nie ma przeciwciał. Czyli być może czeka nas powtórka z rozrywki. Od dzisiaj jedziemy na Heviranie, le...

Nadrabiamy!

Jestem, jestem. Zaraz wszystko szybciutko opowiem :) U nas gites, choć z lekkimi przygodami. Matyl przeszła ostre zapalenie oskrzeli i oskrzelików - skończyło się na antybiotyku. Lena trochę pokaszlała, nabyła gila, dwa razy w zagorączkowała i... tyle. Zadziwiające... Jak widać leukocyty to nie wszystko, Lena ma jakąś tajną broń najwyraźniej ;). Matyl za to wczoraj zwymiotowała nam w samochodzie w drodze do przedszkola. Przesiedziała, więc cały dzień pod moim czujnym okiem bez innych wrażeń, dziś poszła do przedszkola, odegrała swoją rolę w pastorałce i wieczorem znowu złapała temperature - czekamy co tym razem się wykluje. Oj nie ma nudy, nie ma. Wyniki Leny dobre, zwiększyliśmy ciutkę dawkę leków i wątrobowe ładnie to wytrzymały, powoli będziemy więc zwiększać dalej, bo leukocyty wciąż oscylują w okolicach 2500, a powinny bliżej 2000. Ale to i tak nic w porównaniu z taką Nel, która mimo brania 150% leku, wciąż miała 4500. Niektórzy to mają power :) Byłyśmy z Lenką na kontrolnej wizy...

Przedświateczna gorączka

Dziewczęta wyprodukowały listy do św. Mikołaja. Matylda stworzyła chyb pierwszego w życiu głowonoga, który okazał się być księżniczką A Lena... Jakby ktokolwiek miał wątpliwości co to - pokazuję pierwowzór Nie wiem do czego to służy, z czym to się je i jaki z tego niby ma być fun... Dziś Lena przy dość znacznym wsparciu siostry (nie ma to jak dostać porządnie w zęby) straciła już ostatnią, chwiejącą się, mleczną jedynkę, stając się tym samym posiadaczem imponującego kasownika :). A że do zdarzenia doszło w drodze z przedszkola, ząb ku rozpaczy Leny zaginął w samochodzie między fotelami. Co by uniknąć ślęczenia przy samochodzie z latarką w poszukiwaniu zguby, zapewniliśmy Lenkę, że Wróżka Zębuszka i tak przyjdzie, ale do Leny dotarło, że wbrew jej oczekiwaniom nie spotka się ze św. Mikołajem! Coś ją tknęło... Przed snem zwaliła nas z nóg pytaniem: - A dlaczego ci co się wydają nieprawdziwi zawsze przychodzą w nocy? Czyżby koniec epoki św. Mikołaja i wróżki Z.?

Uśmiechy

Głownie bezzębne... A więc zapchajdziura poniżej, bo Hanyś coś nie może Tropików obrobić :). W jednej z trzech głównych ról - siostra Maja. PS. Pani Asiu - Lena pozdrawia :)

Wyprawa!

Otóż, otóż, proszę Państwa, udaliśmy się na wyprawę :) Pojechaliśmy na 4 dni w tropiki! No, pseudo tropiki, ale i tak było fajnie :) Niedługo damy relację foto. A tymczasem u nas bez większych zmian, jeżeli nie liczyć tych w uzębieniu Leny. Wczoraj w drodze do domu straciła górną jedynkę i Wróżka Zębuszka musiała się naprawdę solidnie uwinąć, żeby coś na zaś wykombinować. Ale, ze Wróżka jest zdecydowanie specjalistą od Mission Impossible, dała radę :) Zdjęcia kasownika również pokażemy wkrótce. Dziś robiliśmy morfologię. Wyniki wciąż twardo się trzymają w okolicach 2300 leukocytów przy 50% dawki, a więc na razie nie nadwyrężamy wątroby. W zeszłym tygodniu zrobiliśmy też testową morfologię Matyldzie. O dziwo nawet nie pisnęła (no, może to zasługa maści znieczulającej - polecamy). Wyniki wzorowe i jak to Hanyś określił - aż dziwnie wygląda taka morfologia bez żadnych pozaznaczanych składowych. Matyl zaliczyła mały katar, którym o dziwo nie zaraziła Leny... Zaczynamy wierzyć, że nie same ...

Ufff... Jedziemy dalej :)

Szczerze mówią nie oczekiwałam zbyt wiele po wczorajszym badaniu, a tu pełne zaskoczenie! Wątrobowe ładnie spadły do... 70! A więc od wczoraj merkaptopuryna wraca na razie na pół gwizdka, czyli 50%, a w przyszły wtorek zdecydujemy co dalej. Właściwie Lenka powinna przyjmować pełną dawkę, bo leukocyty dobre (znaczy wciąż poniżej normy, ale nie oczekujmy zbyt wiele ;)) 3500 lecz trochę się obawiamy kolejnego skoku transaminaz i kolejnej przerwy. I tak zakończenie leczenia mamy już przesunięte o 57 dni, więc każdy dzień leczenia jest na wagę złota. A więc teraz byle do wtorku :). Dawno nie pokazywałam Wam dziewczyn - to rzucę kilka fotek, dobra? :) Wspomnienie lata, choć już we wrześniu Z wizytą u Gabrysia - Dorota! Pozdrawiamy! Jakieś takie ładne :) Jesienne zabawy Matyla i Celiny Malowane buźki Lena Matylda Sportowa zaprawa przed sezonem - dzieciaki ćwiczą! Taki oto Matyl