Witajcie!

Lenka, nasza mała córeczka, zachorowała na ostrą białaczkę limfoblastyczną tuż po swoich czwartych urodzinach.
W tym blogu opisujemy dzień po dniu jej i naszą walkę z chorobą.
Po dwóch latach i 4 miesiącach Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne, teraz jesteśmy pod obserwacją przez kolejne 5 lat.
Aktualnie Lenka jest w remisji i wierzymy głęboko, że tak zostanie na zawsze.
Dzięki temu blogowi i niesamowitemu wsparciu wielu, wielu ludzi udało nam się przeżyć najcięższe chwile. Teraz mamy nadzieję, że spisana tu Lenkowa historia pomoże innym, którzy zmagają się z tą chorobą
Wierzymy głęboko, że im więcej kciuków zaciśniętych i dobrej energii wysłanej w kierunku chorych, tym szybciej udaje się zwalczyć to świństwo!
Możecie pomóc - bądźcie z nimi! Wasze wsparcie czyni cuda :).
Dziękujemy, ze z nami byliście :).

środa, 19 stycznia 2011

Nieśmiałe helloł?

Wiem, wiem...
Znowu nie będzie fotek z Tropików, mimo, ze już je wyciągnęliśmy z kamery i nic tylko je przejrzeć i wrzucić. Ale nie mam kiedy :(. Naprawdę :(.
Atrakcji zdrowotno-pochodnych mamy Ci pod dostatkiem. Po podejrzeniu ospy, które jednakowoż ospą się nie okazało , mieliśmy w rożnych konfiguracjach zapalenia oskrzeli, rota wirusy, jednodniowe gorączki, trzydniowe gorączki, itd, itp i jeszcze etc. Nie będę tego wszystkiego opisywać, bo i po co... Ważne, ze Lenkowe wyniki wciąż dobre, a sama Bohaterka jest jedną ze zdrowszych w stadzie, zaraz po Ojcu, którego jedynie rota lekuchno zahaczył.
Za to Matyl przeżywa istną feerię wirusowo-bakteryjnych atrakcji przedszkolnych i doprawdy nasze zdolności logistyczne okazują się niezastąpione. Ja na ten przykład lecę na dwa dni w podróż służbową, Andy akurat w te że same dwa dni ma ważne szkolenie, a Matyl jak gdyby nigdy nic sobie zagorączkowuje... Wysoko i przedszkolnie dyskwalifikująco. Uwierzcie, nie chcecie o tym słuchać :).
A więc u nas wciąż nuda z atrakcjami dla najdogłębniej zaangażowanych, na szczęście (tfu, tfu) w Lenkowym temacie spokój i do przodu. I tego wszystkim Wam w Nowym Roku również życzę :).

8 komentarze:

  1. no, w końcu jakiś noworoczny wpis he!
    a zdradźcie chociaż, gdzie te tropiki były :)
    Małgo

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Witajcie Kochani bardzo sie miło was czyta w nowym roku - kolejny czas z Wami!!! Życzę wam zdrowia i szczęścia by omijały was te wirusy i nie wirusy szkodliwości... Powodzenia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. kochani, przez przypadek trafiłam na waszego bloga i jestem bardzo poruszona chorobą Lenki. wierzę jednak że wszystko będzie dobrze, trzymam kciuki i życzę wam wszystkiego najlepszego w nowym roku!!! basia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Małgo, no w jakie my możemy tropiki? ;)
    Jak nam do samolotu nie wolno :/.
    Tropical Islands :)))
    Polecam, w związku z Twoim nowym kierunkiem :)
    Kicz w czystej postaci, ale przynajmniej ciepło!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Kochani najlepszego w Nowym Roku! Lenka - mysle o Tobie cały czas i nadal trzymam kciuki! czekam z niecierpliwością na nastepny wpis:)
    Ola

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. tak, tak! tak podejrzewałam, że okolice Berlina i te właśnie tropiki :D w sumie fajne to?
    Małgo

    OdpowiedzUsuń na zawsze