Witajcie!

Lenka, nasza mała córeczka, zachorowała na ostrą białaczkę limfoblastyczną tuż po swoich czwartych urodzinach.
W tym blogu opisujemy dzień po dniu jej i naszą walkę z chorobą.
Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową.
W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.
Aktualnie Lenka ma się świetnie i wierzymy głęboko, że tak zostanie na zawsze.
Dzięki temu blogowi i niesamowitemu wsparciu wielu, wielu ludzi udało nam się przeżyć najcięższe chwile. Teraz mamy nadzieję, że spisana tu Lenkowa historia pomoże innym, którzy zmagają się z tą chorobą
Wierzymy głęboko, że im więcej kciuków zaciśniętych i dobrej energii wysłanej w kierunku chorych, tym szybciej udaje się zwalczyć to świństwo!
Możecie pomóc - bądźcie z nimi! Wasze wsparcie czyni cuda :).
Dziękujemy, że z nami byliście :).

piątek, 21 września 2012

Kuba [*]

Dzisiejszy post miał być o czym innym, ale to musi poczekać...

Dziś, po ponad 3 letniej walce, odszedł Kuba.

Poznaliśmy się na Oddziale Onkologicznym na Litewskiej, Kuba trafił tam na krótko przed Leną także z ALL (ostrą białaczką limfoblastyczną). Bystry, wygadany 13-latek, zawsze z dystansem i przymrużeniem oka podchodzący do swojej choroby.
Pamiętam, że wtedy był zafascynowany gotowaniem - marzył o studiach kulinarnych i ciągle oglądał na You Tube programy o gotowaniu. Śmiałyśmy się z jego Mamą, że to na pewno wpływ sterydów, które powodowały, ze dzieciaki były wiecznie głodne.

To właśnie dzięki Kubie wiedziałam jak Lenka może się czuć po niektórych lekach, jak działa znieczulenie i dlaczego dzieciakom się tak podoba ;). Z czterolatką trudno było na ten temat porozmawiać, tymczasem Kuba z powagą w głosie i starannie dobierając słowa, z przejęciem starał się mi przedstawić swoje odczucia.

Zanim Kubie udało się zakończyć leczenie podtrzymujące, niestety wystąpiła wznowa. Miał skończyć terapię podobnie jak Lena, w lipcu zeszłego roku. Spotkaliśmy się wtedy na oddziale po raz ostatni (jak miało się okazać) i Kuba powiedział mi o nawrocie choroby. Ostatni rok spędził wraz z Mamą na leczeniu w Niemczech i nie mieliśmy już okazji się zobaczyć - pozostawaliśmy za to w stałym kontakcie mailowym.

Niestety powtarzane dwukrotnie przeszczepy nie zadziały i dziś Kuba odszedł :(.

Żegnaj Kubo, dzielny chłopaku [*]

Asiu, jesteśmy z Tobą

3 komentarze:

  1. Nawet nie wiem, co mam napisać. Bardzo mi przykro. To takie niesprawiedliwe, że dzieci zamiast cieszyć się dzieciństwem, muszą walczyć o swoje życie i często tą walkę przegrywają [*]

    OdpowiedzUsuń
  2. tak bardzo przykro...ciężko zebrać słowa,to świetny chłopak...

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu,
    Dzięki za ten wpis.
    Kuby pasja do gotowania bardzo się rozwinęła i przez ostatnie miesiące swoimi rękami lub moimi (przez skype jak leżał w szpitalu) tworzył niesamowite potrawy.
    Asia

    OdpowiedzUsuń