Przejdź do głównej zawartości

Stacja nadawcza - Kazimierz Dolny



Ufff...


Pakowanie zajęło nam pół dnia, Matyl zmęczony już, bo pora drzemki mijała na upychaniu toreb, zrobiła nam awanturę w starym stylu, ale w końcu daliśmy radę. Dziewczęta zgodnie usnęły na jakąs godzinę, a potem już było z górki.


Dojechaliśmy!


I jesteśmy sobie w niesamowicie urokliwym miejscu pod Kazimierzem, gdzie cisza, spokój, pola, lasy i wąwozy jeno. Dla dziewcząt jest mini placyk zabaw, jest domek na drzewie, są maliny prosto z krzaka i stado kotków. Obie zachwycone.


Nie będę się rozpisywać, bo idziemy z Andim rozkoszować się ciszą i przyrodą w towarzystwie kieliszka wina.


To jeszcze dowodowa fotka z hamaka :)
I jedno z wczoraj

Komentarze

  1. Uwielbiam jak sa nowe footki:)Tak milo popatrzec na te sliczne buzki:)Upajajcie sie lonem natury i wypoczywajcie:)Udanego wypadu.Mam nadzieje ze pogoda sprzyja,bo nawet na Zielonej Wyspie sie poprawilo i nam dostalo sie troche sloneczka:)Pozdrawiam cieplutko:)Buziak dla Lenki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i pięknie. Też lubię fotki tutaj oglądać:)Dziewczynki bardzo podobne wizualnie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. obie dziewczynki jak malinki :) piękne!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

O chorobie przystępnie

Ktoś mnie tu kiedyś poprosił, żebym napisała o białaczce i leczeniu, tak, by można to było zrozumieć. Nie jest to łatwe, ale spróbuję. Tylko uwaga - będzie dla wytrwałych :) A więc tak... Białaczka bierze się z niczego. Może trafić każdego i nie możemy temu zapobiec :(. Od pojawienia się choroby, do wystąpienia pierwszych objawów, mija zazwyczaj ok 2-3 tyg. W tym czasie dziecko zazwyczaj łapie infekcję za infekcją, jest osłabione, blade, często występuje ból stawów i siniaki. Piszę to z doświadczenia mojego i innych rodziców na oddziale. Lekarze często odwlekają zrobienie morfologii - "żeby niepotrzebnie nie kłuć dziecka". Cel szczytny, ale niestety w przypadku białaczki może doprowadzić od sytuacji takiej jak nasza - bezbronny organizm atakuje sepsa . Tymczasem w zwykłej morfologii z rozmazem (koszt ok. 20 zł) można już zobaczyć nieprawidłowości. A na pewno można wykluczyć białaczkę przy przy prawidłowych wynikach. Ale cóż... Białaczki nie można wyleczyć inaczej niż chemią, ...