Przejdź do głównej zawartości

Disney stories

Matylad stała się fanem bajek Disney'a
Uwielbia!
Te czarownice trujące królewny jabłkami...
Złe wróżki...
Smoki...
I takie tam...
O ile Lena chowa się za naszymi plecami zerkając tylko co się dzieje na ekranie, Matyl dzielnie (choć z kolan moich lub Andiego) obserwuje akcje). To Lena nie wytrzymuje napięcia w bajce "Piękna i Bestia" czy, o dziwo, "Mała Syrenka" zmuszając nas do wyłączenia filmu, ale nie Matyl. Matyl jest twarda jak skała.
A potem nas straszy:
- Tam jest WILK! Mamo! Nie idź tam! WILK!- i rozglądając się teatralnie wokół - Posiedł -.
Wszyscy oddychamy z ulgą
- AAAA! Mamo, Tato, POTWÓJ!!! Stjaśny Potwój! - czujne spojrzenie czy wywołała właściwą reakcję. - Posiedł
Uwielbia się bać.
- Tato, bedzieś macochą i zapjowadziś mnie do lasiu? Ja będę płakała?

No i rozbrajające dialogi:
- Tato, gdzie zniknęła Baba Jaga? (ta z Królewy Śnieżki - dla niewtajemniczonych)
- W lesie. Poszła do lasu i zniknęła
- Spotkała wiewiórkę?
Naprawdę strzeżcie się - wiewiórki to straszne stworzenia ;)
Dobranoc

Komentarze

  1. Buahahhahahahhahahah, zwijam się ze śmiechu :D
    Wiewiórki hehe. Matyl zwany Wrzaskunem rządzi! :D
    Małgo

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja sie usmialam:)Ale macie wesolo!No i te wiewiorki-bezbronne istotki na Babe Jage:))hehe dobre!Powodzenia w dalszym rozgryzaniu bajek:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

O chorobie przystępnie

Ktoś mnie tu kiedyś poprosił, żebym napisała o białaczce i leczeniu, tak, by można to było zrozumieć. Nie jest to łatwe, ale spróbuję. Tylko uwaga - będzie dla wytrwałych :) A więc tak... Białaczka bierze się z niczego. Może trafić każdego i nie możemy temu zapobiec :(. Od pojawienia się choroby, do wystąpienia pierwszych objawów, mija zazwyczaj ok 2-3 tyg. W tym czasie dziecko zazwyczaj łapie infekcję za infekcją, jest osłabione, blade, często występuje ból stawów i siniaki. Piszę to z doświadczenia mojego i innych rodziców na oddziale. Lekarze często odwlekają zrobienie morfologii - "żeby niepotrzebnie nie kłuć dziecka". Cel szczytny, ale niestety w przypadku białaczki może doprowadzić od sytuacji takiej jak nasza - bezbronny organizm atakuje sepsa . Tymczasem w zwykłej morfologii z rozmazem (koszt ok. 20 zł) można już zobaczyć nieprawidłowości. A na pewno można wykluczyć białaczkę przy przy prawidłowych wynikach. Ale cóż... Białaczki nie można wyleczyć inaczej niż chemią, ...