Witajcie!

Lenka, nasza mała córeczka, zachorowała na ostrą białaczkę limfoblastyczną tuż po swoich czwartych urodzinach.
W tym blogu opisujemy dzień po dniu jej i naszą walkę z chorobą.
Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową.
W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.
Aktualnie Lenka ma się świetnie i wierzymy głęboko, że tak zostanie na zawsze.
Dzięki temu blogowi i niesamowitemu wsparciu wielu, wielu ludzi udało nam się przeżyć najcięższe chwile. Teraz mamy nadzieję, że spisana tu Lenkowa historia pomoże innym, którzy zmagają się z tą chorobą
Wierzymy głęboko, że im więcej kciuków zaciśniętych i dobrej energii wysłanej w kierunku chorych, tym szybciej udaje się zwalczyć to świństwo!
Możecie pomóc - bądźcie z nimi! Wasze wsparcie czyni cuda :).
Dziękujemy, że z nami byliście :).

wtorek, 26 lipca 2016

Jesteśmy zdrowi!

Dokładnie dziś mija 5 lat od momentu, gdy Lena przyjęła ostatnią tabletkę Mercaptopuryny.
Oznacza to, że dojechaliśmy do znaku META i Lenka jest oficjalnie, wg wymogów protokołu leczenia ALL - ZDROWA!:).
Już nie "w remisji", tylko "zdrowa".
Niby czujemy to od dawna...
Staramy się żyć, tak jakby choroby nigdy nie było...
Ale...
Gdzieś z tyłu głowy coś się telepie, podsuwa różne, czasem niestety i najczarniejsze scenariusze.
I gdy COŚ się ze zdrowiem Lenki dzieje, to choć staramy się nie panikować, podchodzić do ewentualnych Lenkowych niedyspozycji (coraz rzadszych na szczęście!) ze spokojem i sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać,zanim się tej panice poddamy, to niestety, bardzo często, pojawia się ten krótki jak błyskawica przebłysk myśli -  "A jeśli to znowu TO"?
Dziś możemy (?) odetchnąć - przeżyliśmy.
Czy teraz będzie inaczej?
Czy ta medycznie ustalona granica odzielająca nas od stanu "w remisji" pomoże nam w przejściu do beztroskiego rodzicielstwa? O ile coś takiego w ogóle istnieje? ;)
Zobaczymy.
W każdym razie dziś świętujemy i jako, że dziś również moje imieniny, na pewno wychylimy lampkę Prosecco...
A może nawet szampana ;)

Tymczasem główna zainteresowana, kompletnie nieświadoma dzisiejszej rocznicy spędza czas na obozie, ciesząc się wakacjami.

Walka zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni (wg blogowego suwaczka ;))

Za Twoje zdrowie, Lenko!

2 komentarze:

  1. Wspaniała informacja. Zaczęłam czytać blog o Lance w lutym 2012r, kiedy zachorował mój Szymek - nam minęło 03.06.2016r dwa lata od zakończenia leczenia, więc czekamy jeszcze 3 lata na świętowanie. Dużo zdrowia dla Lenki i mniej paniki dla rodziców ( wiem, że jest ciężko)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wasz blog dodaje mi otuchy od momentu, w którym zachorowała moja córka. Śledziłam losy Lenki, cały czas mając nadzieję, że moja Mała też wróci do zdrowia i będzie mogła żyć normalnie. Teraz jesteśmy prawie dwa i pół roku po leczeniu. Staramy się nie myśleć za wiele o przeszłości. Jednak oczekiwanie na wyniki badań oraz "podejrzane" infekcje, jak np. gorączka bez innych objawów wciąż przyprawiają o mega stres. Na szczęście dotyczy to tylko nas - rodziców. Córka cieszy się życiem i niejednokrotnie już stwierdziła, że jest najszczęśliwszą dziewczynką na świecie. Życzę Lence duuużo zdrowia, a Wam jak najbardziej spokojnego życia!

    OdpowiedzUsuń