Znowu wpadam na chwilkę.
Wiem, że jest tu parę osób, które śledzą nasze wpisy "ku pokrzepieniu serc" ;).
A więc uprzejmie donoszę, że córka nasza Lena, lat 7, była pacjentka oddziału onkologicznego, pojechała na pierwszy w życiu samodzielny obóz.
Na windsurfing i żagle.
Pod namiot.
Dziś z nią rozmawialiśmy - jest zachwycona.
Myślę, że dla każdego z rodziców taki "pierwszy obóz" to stres i nerwy. Dla mnie jednak oprócz tego to wielka radość!
Do tych co wciąż walczą - trzymajcie się i nie tracie nadziei!
Z całego serca Wam życzę, by Wasze życie wróciło do normalności...
A teraz wszystkie kciukasy i dobre myśli w stronę 5-letniego Olafa, kolegi Lenki z oddziału. Olaf walczy z nawrotem i wszelkie wsparcie na pewno mu się przyda.
Do usłyszenia
Wiem, że jest tu parę osób, które śledzą nasze wpisy "ku pokrzepieniu serc" ;).
A więc uprzejmie donoszę, że córka nasza Lena, lat 7, była pacjentka oddziału onkologicznego, pojechała na pierwszy w życiu samodzielny obóz.
Na windsurfing i żagle.
Pod namiot.
Dziś z nią rozmawialiśmy - jest zachwycona.
Myślę, że dla każdego z rodziców taki "pierwszy obóz" to stres i nerwy. Dla mnie jednak oprócz tego to wielka radość!
Do tych co wciąż walczą - trzymajcie się i nie tracie nadziei!
Z całego serca Wam życzę, by Wasze życie wróciło do normalności...
A teraz wszystkie kciukasy i dobre myśli w stronę 5-letniego Olafa, kolegi Lenki z oddziału. Olaf walczy z nawrotem i wszelkie wsparcie na pewno mu się przyda.
Do usłyszenia
Ha! i oby tak dalej! Cudownych wakacji dla całej Waszej Rodzinki;-)
OdpowiedzUsuńwspaniale! Lena daje czadu!!!!
OdpowiedzUsuńpozdrowienia dla całej rodziny
Cieszę się, że u Lenki wszystko w porządku :)
OdpowiedzUsuńKciuki zaciśnięte....
Pozdrawiam Sonia
Ale to ulga czytać takie newsy:)))) bardzo się cieszę!!! brawo Lenka:)!!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że u Was wszystko ok :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń