Przejdź do głównej zawartości

Wyprawa!

Otóż, otóż, proszę Państwa, udaliśmy się na wyprawę :)

Pojechaliśmy na 4 dni w tropiki!
No, pseudo tropiki, ale i tak było fajnie :)
Niedługo damy relację foto.

A tymczasem u nas bez większych zmian, jeżeli nie liczyć tych w uzębieniu Leny. Wczoraj w drodze do domu straciła górną jedynkę i Wróżka Zębuszka musiała się naprawdę solidnie uwinąć, żeby coś na zaś wykombinować. Ale, ze Wróżka jest zdecydowanie specjalistą od Mission Impossible, dała radę :)

Zdjęcia kasownika również pokażemy wkrótce.

Dziś robiliśmy morfologię. Wyniki wciąż twardo się trzymają w okolicach 2300 leukocytów przy 50% dawki, a więc na razie nie nadwyrężamy wątroby.
W zeszłym tygodniu zrobiliśmy też testową morfologię Matyldzie. O dziwo nawet nie pisnęła (no, może to zasługa maści znieczulającej - polecamy). Wyniki wzorowe i jak to Hanyś określił - aż dziwnie wygląda taka morfologia bez żadnych pozaznaczanych składowych.
Matyl zaliczyła mały katar, którym o dziwo nie zaraziła Leny... Zaczynamy wierzyć, że nie same leukocyty stanowią o odporności człowieka, a Lena ma w sobie MOC...
Co w sumie wiemy od dawna, czyż nie?

Komentarze

  1. Cieszę się, że u Was wszystko w normie :)) No i czekamy na te tropiki ;)

    dorcia

    OdpowiedzUsuń
  2. zaglądam tu czasem i cieszę się z każdej dobrej informacji o Lence :-) proszę ją ode mnie uściskać!!!!! pozdrawiam ciepło
    asia m. (od angielskiego)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

O chorobie przystępnie

Ktoś mnie tu kiedyś poprosił, żebym napisała o białaczce i leczeniu, tak, by można to było zrozumieć. Nie jest to łatwe, ale spróbuję. Tylko uwaga - będzie dla wytrwałych :) A więc tak... Białaczka bierze się z niczego. Może trafić każdego i nie możemy temu zapobiec :(. Od pojawienia się choroby, do wystąpienia pierwszych objawów, mija zazwyczaj ok 2-3 tyg. W tym czasie dziecko zazwyczaj łapie infekcję za infekcją, jest osłabione, blade, często występuje ból stawów i siniaki. Piszę to z doświadczenia mojego i innych rodziców na oddziale. Lekarze często odwlekają zrobienie morfologii - "żeby niepotrzebnie nie kłuć dziecka". Cel szczytny, ale niestety w przypadku białaczki może doprowadzić od sytuacji takiej jak nasza - bezbronny organizm atakuje sepsa . Tymczasem w zwykłej morfologii z rozmazem (koszt ok. 20 zł) można już zobaczyć nieprawidłowości. A na pewno można wykluczyć białaczkę przy przy prawidłowych wynikach. Ale cóż... Białaczki nie można wyleczyć inaczej niż chemią, ...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!