Przejdź do głównej zawartości

Rodzinnie

Eh... U nas fajna nuda.
Lena co prawda od wczoraj pociąga nosem, ale gorączki nie ma (no, niewielki stan podgorączkowy). Ze względu na aurę i wyżej wspomniane pociąganie, spędzamy czas w domu. Gramy w gry, dziewczyny kolorują, malują, ganiają się po mieszkaniu... Bawią się :). Wczoraj świętowaliśmy u rodzinki 6te urodziny Mai, dziś odwiedziliśmy Dziadków. Dziewczyny trochę poszalały na hulajnogach.
Ale odwiedziliśmy też szpital, bo Doktor nie wręczył nam skierowania na wtorek, więc musieliśmy je zdobyć przed wizytą. Inaczej system nie pozwoliłby nas zarejestrować w szpitalu.
Andy poleciał na górę, a ja próbowałam Lenie pokazać okno pokoju, w którym leżała.
Wiem, że leżą tam teraz inne chore dzieci...
Że ich rodzice padają ze zmęczenia...
Że codziennie rozgrywa się tam czyjś dramat...
Never ending story...

Za każdym razem jak patrzę w to okno, chce mi się płakać...

Komentarze

  1. Aniu, ten fragment macie już za sobą i chociaż przychodzą wspomnienia... to już tylko wspomnienia... na szczęście!
    Miłego poniedziałku ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokladnie zgadzam sie z poprzedniczka:)to juz tylko wspomnienia....Teraz juz kazdego dnia bedzie lepiej!Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

Nasze życie stanęło na głowie

W tę straszną sobotę - 4.04.2009. Lenka, nasza dopiero co, czterolatka, gorączkowała i uskarżała się na ból "pupki". O ile gorączka wydawała się do opanowania lekami, o tyle ból się nasilał. Rozhasana i nadenergetyczna zazwyczaj Lenka cały dzień leżała, nie chciała siadać, ani nie dawała się obejrzeć. Wzywamy lekarza. Po wstępnym badaniu, p. doktor widząc stan Lenki kieruje nas do chirurga na ostry dyżur. Na Litewskiej nieziemski tłum, jedziemy na Kopernika. Lenka siedzi w foteliku samochodowym bokiem z wyrazem bólu na twarzy. Nasze dzielne dziecko, które rzadko płacze... niepokojące... Ale nie dla lekarzy na Izbie Przyjęć. Chirurg nic nie stwierdza w odbycie, pediatra uważa, że nie ma wskazań do przyjęcia a oddział. Gorączka "zarządzalna", chirurg nie mam zastrzeżeń, mocz czysty. Wspominamy coś o morfologii. Nie mogą zrobić na Izbie, musi być dziecko na oddziale - błędne koło. Ok, poradzimy sobie sami z morfologią. Wszystkie placówki prywatne już nieczynne, możemy ...