Dziś, już można powiedzieć, tradycyjnie zameldowałyśmy się z Leną na Oddziale Dziennym na przyjęcie dożylne Hepatilu.
Za każdym razem jak tam wchodzę, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Lenka na tle przebywających tam dzieciaków, wygląda jak okaz zdrowia... :/
Nasz Doktor, jako chyba jedyny, stara się utrzymać swoich pacjentów pod cotygodniową opieką Oddziału Dziennego, aż do usunięcia centralnego dojścia, czyli ostatniego nakłucia. W przypadku małych pacjentów innych lekarzy, ten kontakt z oddziałem jest ograniczony do czterech, odbywających się raz na miesiąc, nakłuć. Wszystkie pozostałe badania morfologii odbywają się "na mieście". A więc dzieci będących na Lenkowym etapie, jest tam mało i coraz rzadziej spotykamy się z innymi, naszymi współchorowaczami. Większość ma już zaliczone wszystkie 4 nakłucia: Nel, Kuba, Wika, Olga... My mamy opóźnienie. Wynikające z ospy, infekcji, spadku leukocytów, transaminaz, infekcji i znowu transaminaz...
Tymczasem większość dzieci, które spotykamy na oddziale, to dzieci w trakcie leczenia chemią dożylną (Pierwszy Protokół, Konsolidacja, II Protokół). I Lenka na ich tle, ze swoimi odrastającymi (bujnie!) włoskami, zarumienioną buzią, tryskająca energią tylko mi przypomina jak to kiedyś było. Jak strasznie się zmieniała w czasie leczenia. Jak puchła po sterydach i chudła w czasie Cytosarów. Jak wypadały jej włoski...
Mam nadzieję, że teraz jej obecny stan jest pocieszeniem dla tych rodziców, którzy tłumnie zapełniają salki Oddziału Dziennego.
Dla przypomnienia przegląd zdjęć Leny:
sam początek - 15.04.2009 - podcięłam Lence włoski

koniec kwietnia - już widać działanie sterydów

połowa maja - koniec sterydów


bez włosków - lipiec

powrót formy, włoski odrastają - sierpień

początek powtórkowych sterydów - wrzesień


sterydy, pełen rozkwit październik/listopad


działanie chemii - łyso! - grudzień (stroju nie komentuję ;))

wracamy do normy - włoski odrastają :)

stan na dziś :)

PS. Dziękuję wszystkim gratulującym mi kondycji. Jesteście w duuuuuużym błędzie. To jedynie odpowiedzialność Rodzica pozwala mi dogonić ten rower ;).
I od paru dni mam regularne zakwasy ;)
Kondycjo! Wróć!
Za każdym razem jak tam wchodzę, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Lenka na tle przebywających tam dzieciaków, wygląda jak okaz zdrowia... :/
Nasz Doktor, jako chyba jedyny, stara się utrzymać swoich pacjentów pod cotygodniową opieką Oddziału Dziennego, aż do usunięcia centralnego dojścia, czyli ostatniego nakłucia. W przypadku małych pacjentów innych lekarzy, ten kontakt z oddziałem jest ograniczony do czterech, odbywających się raz na miesiąc, nakłuć. Wszystkie pozostałe badania morfologii odbywają się "na mieście". A więc dzieci będących na Lenkowym etapie, jest tam mało i coraz rzadziej spotykamy się z innymi, naszymi współchorowaczami. Większość ma już zaliczone wszystkie 4 nakłucia: Nel, Kuba, Wika, Olga... My mamy opóźnienie. Wynikające z ospy, infekcji, spadku leukocytów, transaminaz, infekcji i znowu transaminaz...
Tymczasem większość dzieci, które spotykamy na oddziale, to dzieci w trakcie leczenia chemią dożylną (Pierwszy Protokół, Konsolidacja, II Protokół). I Lenka na ich tle, ze swoimi odrastającymi (bujnie!) włoskami, zarumienioną buzią, tryskająca energią tylko mi przypomina jak to kiedyś było. Jak strasznie się zmieniała w czasie leczenia. Jak puchła po sterydach i chudła w czasie Cytosarów. Jak wypadały jej włoski...
Mam nadzieję, że teraz jej obecny stan jest pocieszeniem dla tych rodziców, którzy tłumnie zapełniają salki Oddziału Dziennego.
Dla przypomnienia przegląd zdjęć Leny:
sam początek - 15.04.2009 - podcięłam Lence włoski

koniec kwietnia - już widać działanie sterydów

połowa maja - koniec sterydów


bez włosków - lipiec
powrót formy, włoski odrastają - sierpień

początek powtórkowych sterydów - wrzesień
sterydy, pełen rozkwit październik/listopad
działanie chemii - łyso! - grudzień (stroju nie komentuję ;))
wracamy do normy - włoski odrastają :)

stan na dziś :)

PS. Dziękuję wszystkim gratulującym mi kondycji. Jesteście w duuuuuużym błędzie. To jedynie odpowiedzialność Rodzica pozwala mi dogonić ten rower ;).
I od paru dni mam regularne zakwasy ;)
Kondycjo! Wróć!
Jaka długa ta droga,pozdrawiam Lenko!!! trzymaj się malutka, jesteś niezwykle dzielna!!!!!
OdpowiedzUsuńWitajcie! I tak nasza Zosia zachęcona Lenkowymi wyczynami na rowerze, również podjęła próbę dosiadania roweru bez bocznych kółek.
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że moje dziecko ma dopiero dwa lata i choć jej rowerek ma też boczne kółka, to jeszcze nie wpadła na to co można z nimi zrobić ;-)) a raczej,że można bez nich.... No, ale ona się dopiero uczy używać kierownicy, więc do lenki jej jeszcze daleko!
OdpowiedzUsuńAniu, świetnie dajecie sobie radę, a kondycja... sama wróci, nawet nie zorientujesz się kiedy ;-)
pozdrawiam.
Lenka wygląda ślicznie w tej krótkiej fryzurce:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie całą rodzinkę-Sonia
Lenka, jesteś fantastyczna :-)
OdpowiedzUsuńbardzo się cieszę, że tak szybciutko dochodzisz do dobrej formy, trzymam kciuki za szybkie wyleczenie
Oglądając filmik śmiałam się do rozpuku... Matka-polka pędząca za dziecięciem...
OdpowiedzUsuńAż nagle konsternacja !!! Cholera przecież mnie to też czeka ! I po śmiechu ;) Tyle tylko, że ja nie będę tak delikatnie biegać, bo motylem nie jestem...a raczej słoniem... dopiero bedzie komedia...
Pozdrawiam Was serdecznie ! Przede wszystkim Lenkę, która jak kobieta... zmienną jest ;):):)
Magda
No faktycznie długa droga i bardzo różne "wcielenia" lenkowe
OdpowiedzUsuńTeraz w tej krótkiej fryzurce wygląda rewelacyjnie i faktycznie jak okaz zdrowia. Gdybym nie wiedziała, że choruje to sama bym sie nie domyslila
wiesz, jak czytam Twoje wpisy to widzę dokładnie, że rodzice, którzy to przechodzą mają bardzo podobne doświadczenia...
OdpowiedzUsuńZuzia jest ciut starsza od Lenki, przed nami drugi protokół, właśnie skończyliśmy metotrexat, ale doświadczenia mamy podobne.
i tak trochę z innej beczki- mocno wydoroślała Wam Lenka przez ten czas
Lenka slicznie wyglada.Rzeczywiscie Nasza Wspaniala Bohaterka duzo juz przeszla.Teraz juz bedzie coraz lepiej!!!Za co wszyscy trzymamy mocno kciukasy:)Lenko tak trzymaj!JESTES WIELKA!
OdpowiedzUsuńa nie trzeba wszystkim raz na tydzień płukać broviaka? i zmieniać plastra? u nas tak było, żeby nic się nie zalęgło. a broviaka nie chcieli dotkąc nigdzie "na mieście", tylko w naszym szpitalu.
OdpowiedzUsuńpochemiczne włosy sa niesamowicie bujne. ja się codziennie zastanawiam po kim moje Dziecko ma TAKIe włosy;)
też rozpoczeliśmy sezon na dwóch kółkach. wracam sto razy bardziej zmęczona i mokra niż Michał... pocieszam się, że z zakęcaniem i zatrzymywanie codziennie lepiej;)
trzymajcie się
Mama Misia
Mamo Misia, u nas w większości przypadków usuwają Broviac przy pierwszym nakłuciu. Więc potem w grze są wenflony :/.
OdpowiedzUsuńW sumie to warto chyba się te 4 miesiące przemęczyć, żeby dziecko nie cierpiało, ale oprócz naszego Doktora nikt tego nie praktykuje...
U nas też z hamowaniem i zakrętami słabo, ale jeszcze trochę pobiegam i jakoś przejdziemy do drugiego etapu
Dzięki wszystkim za miłe słowa :*
Lenka w każdej odsłonie...jest piękną dziewczynką!
OdpowiedzUsuńMama niedługo w maratonie będziesz mogla wystartować z taką kondycją:):):) heheh
Pozdrawiam Kasia^^
Jak dobrze czytać i widzieć, że wszystko działa jak należy. Energia krąży, Lenka zdrowieje.
OdpowiedzUsuńLenka oby tak dalej się Dzielna Panno! :)
Małgo
piekny blog....
OdpowiedzUsuńjestem wzruszona i pod wrazeniem :)
przesyłam pełnymi garsciami dobra energie prosto z Norwegii
Anna
Lena wymiata w tym różowym stroju i z poważną miną:) Patrząc na to zdjęcie nie można się nie uśmiechnąć:)
OdpowiedzUsuńSzaleńczy bieg za rowerem i mamę trzymającą tempo też szczerze podziwiam:):):)
Love the latest hairdo! But regardless of hairstyle she's always a cutie!
OdpowiedzUsuńŚliczna tak czy siak :)
OdpowiedzUsuń