Przejdź do głównej zawartości

Wieści od Lenkowej wątroby :)

Dziś Lena przyjęła dożylnie Hepatil, co oznaczało spotkanie z pompą infuzyjną.
Pierwsze od końca listopada.
Lena wyglądała na przejętą i nawet jakby trochę stęsknioną ;)

Wyniki ciutkę lepsze niż wczoraj - uff.
Choć wciąż super nie jest - wynik 450 :/
No i doktor znowu doszukał się gdzieś w Lenkowych wynikach podwyższonego miana CMV - wirusa cytomagalii.
Teraz ma badać dalej, czy to forma aktywna, czy jakaś pozostałość po jakiejś dawnej infekcji.
Dobrze, że Lena nie ma innych objawów, ino te wątrobowe - wydaje się, że to niegroźne.
Oby...
Jutro znowu na Hepatil do szpitala, pojutrze znów + kolejny test transaminaz (tzw. wątrobowych), no i patrzymy co dalej...
Leczenie odstawione :/

Komentarze

  1. Trzymam kciuki żeby wszystko było w jak najlepszym porządku. Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też kciuki zaciśnięte!!Będzie dobrze!
    Pozdrawiam Sonia

    OdpowiedzUsuń
  3. kciuki są!!!
    Małgo

    OdpowiedzUsuń
  4. oho! wątróbko spokój! tfu tfu. zyliard ultra pozytywnych kciuków trzymanych od ciotki syl!

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko się unormuje, zobaczycie jutro będzie lepiej, a po weekendzie znów będzie słonecznie ;-)
    pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. no żesz kurka wodna z tą wątrobą!
    trzymamy mooocnooo kciukasy!!!!
    aga:))

    OdpowiedzUsuń
  7. wszystkiego dobrego , pozdrawiam i dziękuję za możliwość przeczytania o prawdziwej miłości .
    daniel:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

Nasze życie stanęło na głowie

W tę straszną sobotę - 4.04.2009. Lenka, nasza dopiero co, czterolatka, gorączkowała i uskarżała się na ból "pupki". O ile gorączka wydawała się do opanowania lekami, o tyle ból się nasilał. Rozhasana i nadenergetyczna zazwyczaj Lenka cały dzień leżała, nie chciała siadać, ani nie dawała się obejrzeć. Wzywamy lekarza. Po wstępnym badaniu, p. doktor widząc stan Lenki kieruje nas do chirurga na ostry dyżur. Na Litewskiej nieziemski tłum, jedziemy na Kopernika. Lenka siedzi w foteliku samochodowym bokiem z wyrazem bólu na twarzy. Nasze dzielne dziecko, które rzadko płacze... niepokojące... Ale nie dla lekarzy na Izbie Przyjęć. Chirurg nic nie stwierdza w odbycie, pediatra uważa, że nie ma wskazań do przyjęcia a oddział. Gorączka "zarządzalna", chirurg nie mam zastrzeżeń, mocz czysty. Wspominamy coś o morfologii. Nie mogą zrobić na Izbie, musi być dziecko na oddziale - błędne koło. Ok, poradzimy sobie sami z morfologią. Wszystkie placówki prywatne już nieczynne, możemy ...