Przejdź do głównej zawartości

Intensywnie

Minął nam weekend
Fajnie było. Wczoraj spacer, zabawa na placu zabaw...







.... a wieczorkiem urodzinki sąsiadki Róży.
Oj szóstka dzieci (wszystkie zdrowe) potrafi nieźle namieszać :)







Lena z małą Lilą


Pole bitwy :)


Dziś z kolei spotkaliśmy się ze przyjaciółmi, których dzieci - Wituś i Nika, są super zakolegowani z naszymi dziewczynami. Dzieciaki szalały najpierw w pokoju Sióstr Sisters, a później poszliśmy na dość długi spacer, zakończony super obiadem w lokalnej restauracyjce.

Ot, normalny, miły weekend - oby takich jak najwięcej

A teraz przed nami wyzwanie elektryczne - wysiadło nam w kuchni całe oświetlenie ;)

Komentarze

  1. :) jak sie ciesze ,ze wszystko fajnie u Was :) super dzieciaczki :) wszystkie są słodkie i kochane ...to dla rodziców prawdziwy skarb i sens życia .Pozdrawiam ciepło:)Iwona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rowniez ciesze sie,ze u Was wszystko dobrze:)Mily weekend-oby takich wiecej!Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super zdjęcia :) Cieszę się, że u Was wszystko ok:)
    Pozdrawiam Sonia

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się powtórzę- Lenka ślicznie wygląda z jeżykiem! a Matylda uroczo, taka opakowana w ubranka zimowe hehe :)
    Małgo

    OdpowiedzUsuń
  5. ale świetnie!!!!u nas podobnie...pozdrawiamy cieplutko Dorota i Gabryś

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

Nasze życie stanęło na głowie

W tę straszną sobotę - 4.04.2009. Lenka, nasza dopiero co, czterolatka, gorączkowała i uskarżała się na ból "pupki". O ile gorączka wydawała się do opanowania lekami, o tyle ból się nasilał. Rozhasana i nadenergetyczna zazwyczaj Lenka cały dzień leżała, nie chciała siadać, ani nie dawała się obejrzeć. Wzywamy lekarza. Po wstępnym badaniu, p. doktor widząc stan Lenki kieruje nas do chirurga na ostry dyżur. Na Litewskiej nieziemski tłum, jedziemy na Kopernika. Lenka siedzi w foteliku samochodowym bokiem z wyrazem bólu na twarzy. Nasze dzielne dziecko, które rzadko płacze... niepokojące... Ale nie dla lekarzy na Izbie Przyjęć. Chirurg nic nie stwierdza w odbycie, pediatra uważa, że nie ma wskazań do przyjęcia a oddział. Gorączka "zarządzalna", chirurg nie mam zastrzeżeń, mocz czysty. Wspominamy coś o morfologii. Nie mogą zrobić na Izbie, musi być dziecko na oddziale - błędne koło. Ok, poradzimy sobie sami z morfologią. Wszystkie placówki prywatne już nieczynne, możemy ...