Przejdź do głównej zawartości

Aleśmy się urządzili :)

Dziś przyszło łóżko piętrowe dla Leny. No i żeśmy się z Hanysiem załatwili. Żadne z nas złote rączki, pokój dziewczyn malutki, a łóżko naprawdę gabarytowe.
Zajęło nam to drobne 5-6 godzin. Przemeblowanie pokoju, wyniesienie połowy sprzętów, żeby dało się rozłożyć z łóżkiem, instrukcja enigmatyczna. W międzyczasie obiad, siku, ręce umyć, kot podrapał Matyldę, tu się coś nie wkręca, zapomnieliśmy o jednej części - rozkładamy, siku w majtki - przebrać, film włączyć/wyłączyć, mamo, mamo ona mi wyłączyła, my jesteśmy krasnoludki hopsasa, hopsasa, tato, tato gdzie jesteś? kolacje podać, Matylda, chcesz jajo? nie chcę... Jajo! mamo, jajo! JAAAAAJOOOOO!!!!!!
Rany, ledwie żyjemy...
Potem jeszcze radocha niemożebna z nowych łóżeczek, uśpić się ich nie dawało. Teraz tylko musimy jakoś Matyla powstrzymać przed włażeniem na górę - łatwe to nie będzie.
Ale jest sukces - po przemeblowaniu udało się usunąć PIENKNOM różową kuchnię wraz z zawartością z NASZEGO salonu! :)
Basen z kulkami niestety nie wszedł :/

Komentarze

  1. Fajnie,fajnie...wesolo spedzony dzien:)i super!Zycze wiecej takich dni,no moze bez skladania lozka:)Pozdrawiam serdecznie cala rodzinke:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

Nasze życie stanęło na głowie

W tę straszną sobotę - 4.04.2009. Lenka, nasza dopiero co, czterolatka, gorączkowała i uskarżała się na ból "pupki". O ile gorączka wydawała się do opanowania lekami, o tyle ból się nasilał. Rozhasana i nadenergetyczna zazwyczaj Lenka cały dzień leżała, nie chciała siadać, ani nie dawała się obejrzeć. Wzywamy lekarza. Po wstępnym badaniu, p. doktor widząc stan Lenki kieruje nas do chirurga na ostry dyżur. Na Litewskiej nieziemski tłum, jedziemy na Kopernika. Lenka siedzi w foteliku samochodowym bokiem z wyrazem bólu na twarzy. Nasze dzielne dziecko, które rzadko płacze... niepokojące... Ale nie dla lekarzy na Izbie Przyjęć. Chirurg nic nie stwierdza w odbycie, pediatra uważa, że nie ma wskazań do przyjęcia a oddział. Gorączka "zarządzalna", chirurg nie mam zastrzeżeń, mocz czysty. Wspominamy coś o morfologii. Nie mogą zrobić na Izbie, musi być dziecko na oddziale - błędne koło. Ok, poradzimy sobie sami z morfologią. Wszystkie placówki prywatne już nieczynne, możemy ...