Przejdź do głównej zawartości

Zrobiło się trochę nerwowo... :/

Niestety... :(
Matyl obudziła się dziś z gorączką 38 stopni :/I jak na razie - żadnych innych objawów.
Niby nie wygląda to poważnie, ale wiadomo- Lena :(
A przeciez nie damy rady ich od siebie odseparować....

Lena jak na razie czuje się dobrze. Bez gorączki, zadnych katarów czy kaszlów. Apetyt równiez dopisuje. Chciaąłbym jutro napisać to samo..

Matyl tez tryska humorem, choć apetyt pozostawia trochę do zzyczenia, ale nie wymagajmy zbyt wiele ;)
A więc zbijamy gorączkę i zaklinamy rzeczywistośc, zeby nam się nic grubszego z tego nie wykluło. Lasery mocy w kierunku Matyldy poprosimy :)

Ale mimo tych nie sprzyjających okoliczności udało nam się z Hanyśkiem ciutkę zrelaksować. Mieliśmy przed południem dłuższą chwilę pięknego słońca. Dziewczyny bawiły się na placu zabaw, a my grzaliśmy się na wielkiej huśtawce. Niewiele takich chwil mieliśmy tego lata, a cenne one sa bardzo....
Może jeszcze przez trochę się uda?

Komentarze

  1. Wysylam duzo mocy dla Matyldy!!!.Mam nadzieje ,ze wszystko dobrze sie skonczy:)Jestem pewna,ze jutro beda same dobre wiesci:)Pozdrawiam cieplutko.Buziak dla Lenki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurczę:/ całe miliony pozytywnych fluidów przesyłam do Was!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sciskam kciuki za Matyla i za Lene!!! Cale tony mocy wsparte zaatlantyckim wiatrem wysyłam!!! Sciskam Was mocno, niech sie uda! Madzia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!

Nasze życie stanęło na głowie

W tę straszną sobotę - 4.04.2009. Lenka, nasza dopiero co, czterolatka, gorączkowała i uskarżała się na ból "pupki". O ile gorączka wydawała się do opanowania lekami, o tyle ból się nasilał. Rozhasana i nadenergetyczna zazwyczaj Lenka cały dzień leżała, nie chciała siadać, ani nie dawała się obejrzeć. Wzywamy lekarza. Po wstępnym badaniu, p. doktor widząc stan Lenki kieruje nas do chirurga na ostry dyżur. Na Litewskiej nieziemski tłum, jedziemy na Kopernika. Lenka siedzi w foteliku samochodowym bokiem z wyrazem bólu na twarzy. Nasze dzielne dziecko, które rzadko płacze... niepokojące... Ale nie dla lekarzy na Izbie Przyjęć. Chirurg nic nie stwierdza w odbycie, pediatra uważa, że nie ma wskazań do przyjęcia a oddział. Gorączka "zarządzalna", chirurg nie mam zastrzeżeń, mocz czysty. Wspominamy coś o morfologii. Nie mogą zrobić na Izbie, musi być dziecko na oddziale - błędne koło. Ok, poradzimy sobie sami z morfologią. Wszystkie placówki prywatne już nieczynne, możemy ...