




Miły był ten weekend. Matyl nawet dała nam w miarę pospać (raz do 8.00, a raz do 7.30 :/).
Lena bawiła się cudownie - żadnych niepokojących symptomów nie odnotowaliśmy.
Sporo jeździliśmy na rowerach, a dziś spotkaliśmy się w parku z Nel!
Zabawa była przednia, starsze dziewczyny szalały, a Matyl starała się za nimi nadążyć. Była zabawa piłką, turlanie się w tunelu z Ikea, rzucanie frisbee, a także gotowanie kompotu z mirabelek
Lena w kapeluszu, a Nel włosy nie wypadły, więc patrząc na ich zabawę, nikt by nie mógł podejrzewać, ze walczą z tak poważną chorobą.
Tylko ta może ciut dziwna bladość (niska hemoglobina) i rysujące się pod bluzkami torebki na Broviac...
Kochani!Bardzo sie ciesze,ze tak milo spedziliscie weekend:)Widac,ze dziewczynki cieszyly sie ze wspolnego spotkania:)Sliczne foteczki:))-a dziewuszki na nich cudowne:).Zycze jak najwiecej pieknych dni:)Buziaki dla Lenki:)
OdpowiedzUsuń