Przejdź do głównej zawartości

Jeszcze o krwi

Jako że akcja oddawania krwi z dedykacją dla naszej Leny zatacza coraz szersze kręgi (krew oddają zupełnie nam nieznani ludzi z odległych zakątków Polski), z czego ogromnie się cieszymy, bo taka skala bezinteresownej, spontanicznej pomocy działa na nas budująco i umacnia wiarę w ludzi, to jednak poczułem sie w obowiązku przekazać drobne wyjaśnienie, które, mam nadzieję, pozwoli wyjaśnić intencje i uniknąć ewentualnych nieporozumień przy oddawaniu krwi i wypisywaniu zaświadczenia.

Celem zbierania krwi "dla Leny Błasiak" nie jest zapewnienie krwi konkretnie dla niej, konkretnej grupy krwi i w tej konkretnej chwili dla potrzeb konkretnego zabiegu/transfuzji. Apelujemy o oddawanie krwi, gdyż Lena będzie jej na pewno potrzebowała na przestrzeni całego, długiego (2-2,5 roku) procesu leczenia. Zbierając już teraz krew (jak zaznaczam dowolnej grupy) z "dedykacją" dla Leny, pragniemy niejako spłacać z góry "dług" krwi jaki zaciągniemy w krajowym systemie krwiodawstwa, korzystając ze zgromadzonych tam zasobów krwi. Krew, która zostanie zebrana obecnie z dedykacją dla Leny zostanie zapewne wykorzystana dla potrzeb innych chorych dzieci, które potrzebują jej dokładnie w tej chwili, być może jej część zostanie wykorzystna konkretnie dla potrzeb Leny (jeżeli akurat w najbliższych dniach będzie jej przetaczana krew lub płytki). Natomiast, mając w ręku zaświadczenia potwierdzające fakt oddania dziesiątek litrów krwi z dedykacją dla Leny Błasiak, mamy nadzieję nigdy nie spotkać się z sytuacją odmowy krwi dla Leny z powodu jej braku w momencie kiedy faktycznie będzie jej potrzebować.

Mam nadzieję, że powyższe pozwoli wyjaśnić intencje i uniknąc ewentualnych nieporozumień przy oddawaniu krwi i wypisywaniu zaświadczenia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Znak życia :)

Ponieważ od czasu do czasu pojawiają się komentarze wyrażające zaniepokojenie naszym milczeniem postanowiłam wprowadzić mały update ;). Tak, żyjemy i mamy się dobrze, a w szczególności - Lenka ma się dobrze, a nawet świetnie. Nie choruje właściwie w ogóle (tfu, tfu ;)), kolejne kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości, super się rozwija i fizycznie i intelektualnie. Uwielbia narty (właśnie dziś startuje w lidze zakopiańskiej, więc kciukasy poprosimy), gimnastykę artystyczną (ach te szpagaty na ścianie!) i pływanie. Za dwa i pół miesiąca skończy 10 lat i od jakiegoś czasu wgłębia się w historię swojego bloga, więc trochę muszę już myśleć o tym, że to nie NASZ (rodziców) blog, ale głównie Lenki ;). Namawiam ją by sama zaczęła pisać, ale chyba nie wie jak zacząć ;). Może ten dzień kiedyś nadejdzie i usłyszycie jej wersję - o dziwo sporo pamięta... Tymczasem przyjmijcie nasze najlepsze życzenia na Nowy Rok 2015! Zdrowia, zdrowia i jeszcze więcej zdrowia :) I trochę fotek z o...

O chorobie przystępnie

Ktoś mnie tu kiedyś poprosił, żebym napisała o białaczce i leczeniu, tak, by można to było zrozumieć. Nie jest to łatwe, ale spróbuję. Tylko uwaga - będzie dla wytrwałych :) A więc tak... Białaczka bierze się z niczego. Może trafić każdego i nie możemy temu zapobiec :(. Od pojawienia się choroby, do wystąpienia pierwszych objawów, mija zazwyczaj ok 2-3 tyg. W tym czasie dziecko zazwyczaj łapie infekcję za infekcją, jest osłabione, blade, często występuje ból stawów i siniaki. Piszę to z doświadczenia mojego i innych rodziców na oddziale. Lekarze często odwlekają zrobienie morfologii - "żeby niepotrzebnie nie kłuć dziecka". Cel szczytny, ale niestety w przypadku białaczki może doprowadzić od sytuacji takiej jak nasza - bezbronny organizm atakuje sepsa . Tymczasem w zwykłej morfologii z rozmazem (koszt ok. 20 zł) można już zobaczyć nieprawidłowości. A na pewno można wykluczyć białaczkę przy przy prawidłowych wynikach. Ale cóż... Białaczki nie można wyleczyć inaczej niż chemią, ...

Wstęp

Lenka zachorowała na początku 2009, zaraz po swoich 4. urodzinach. Od kwietnia rozpoczęliśmy walkę o jej życie. Po dwóch latach i 4 miesiącach od diagnozy Lenka zakończyła leczenie farmakologiczne i po kolejnych pięciu latach została uznana za zdrową. W sumie walka z chorobą zajęła nam 7 lat, 3 miesiące i 22 dni.  Lenka teraz jest zdrową, już dorosłą dziewczyną, a my chcielibyśmy, by ten blog pomagał innym walczącym z tym paskudztwem. Bądźcie dobrej myśli!